Z portugalskiego okna: Ambasada RP

Niecierpliwie spoglądam na zegarek – pora wychodzić. Wszystko dokładnie zaplanowane – autobusem miejskim docieram na dworzec. Autobus do Lizbony. Lizbona – z dworca biegnę do metra. Po metrze chwila zagubienia, po której szczęśliwie łapię odpowiedni autobus. Z mapą w dłoni liczę przystanki.

Czytaj dalej „Z portugalskiego okna: Ambasada RP”

Z portugalskiego okna

Koła samolotu gwałtownie zderzyły się z ziemią i maszyna zaczęła hamować, a siła zanikającej prędkości wbiła pasażerów w fotele. Kiedy już wreszcie żelazny ptak zatrzymał się na wyznaczonym mu miejscu i otworzył drzwi, wysiadających pasażerów Lizbona przywitała rzęsistym deszczem.

Czytaj dalej „Z portugalskiego okna”