Precz z pseudomedycyną

Pojechałeś, lekarzu, na konferencję, na której krzyczano płomiennie – precz z pseudonauką, precz z Jerzym Ziębą! Może nawet i Ty sam tak krzyczałeś, może nawet poszedłeś z tym do sądu. Bo ludzie są głupi i do szarlatanów chodzą, ignorują zdobycze nauki, medycyny – jak tak mogą? Głupi są, niewdzięczni, a Zięba jest mistrzem marketingu i reklamy, to i chodzą do niego ludzie…

Ale nie, lekarzu. Ludzie nie chodzą do Zięby, bo są głupi. Ludzie nie są głupi.

Ludzie nie chodzą do Zięby, bo on jest mistrzem marketingu. Bo Zięba nie jest mistrzem marketingu.

Ludzie chodzą do Zięby i szukają sami w internecie bo ty, lekarzu, zawiodłeś. To jest jedyny powód.

Zawiodłeś, kiedy zignorowałeś najważniejsze objawy i burknąłeś tej młodej kobiecie, że „to pewnie hormony”, a ty przecież jesteś laryngologiem. Zmieniła lekarza, szukała sama, walczyła i dzisiaj jest właściwie zdrowa. Ale nie ty ją wyleczyłeś, choć powinieneś był, bo to była sprawa laryngologiczna. Jak ma ci zaufać znowu?

Zawiodłeś, kiedy na pierwszej wizycie powiedziałeś temu mężczyźnie, że „ten objaw nie ma znaczenia”. Zmienił lekarza, szukał… gdybyś się nie pomylił, on nie straciłby ponad roku życia na chorobę i beznadzieję. Jak ma ci zaufać znowu?

Zawiodłeś, kiedy osobom z nadwagą czy otyłością mówiłeś „schudnij” nie dając żadnych konkretnych wskazówek jak to zrobić – naprawdę myślisz, że nigdy wcześniej nie próbowali? Że jako pierwszy uświadomiłeś im, że nadprogramowe kilogramy stanowią problem? Jak mając ci zaufać, skoro nie rozumiesz problemu i powtarzasz tylko puste frazesy o ujemnym bilansie kalorycznym?

Zawiodłeś, kiedy po raz kolejny po prostu przepisałeś leki na krążenie nałogowemu palaczowi. Tak, zawiodłeś mamiąc go, że może być zdrowy nawet paląc, jeśli tylko weźmie te leki. Zawiodłeś go za każdym razem, kiedy nie wyrzucałeś go prawie z gabinetu dając ultimatum – albo przestanie palić, albo nie ma sensu się leczyć. A może byłeś wyrozumiały, bo sam jesteś słabeuszem w szponach tego nałogu? Piękny przykład…

Zawiodłeś, gdy na nocnym dyżurze kobieta z patologii ciąży zgłosiła kłucia i kołatania serca, a ty nawet do niej nie wyszedłeś, nie osłuchałeś serca zwykłym stetoskopem, tylko przysłałeś pielęgniarkę z tabletką na uspokojenie. Dalsze pół nocy przepłakała martwiąc się o dziecko, bo lek przechodzi przez łożysko … jak ma ci zaufać znowu?

Zawiodłeś, kiedy młodemu mężczyźnie przepisałeś leki na nadciśnienie, chociaż tłumaczył ci, że to od antybiotyku, bo ciągle nawracają mu infekcje, a zgłosił się z czym innym. Zawiodłeś, kiedy mimo braku poprawy ciśnienia przepisałeś mu kolejne opakowanie nie pytając nawet o styl życia, dietę czy ilość ruchu. Nie wziął tych tabletek, ciśnienie wróciło do normy. Jak ma ci zaufać znowu?

Zawiodłeś, kiedy po prostu przepisałeś jej leki na tarczycę nie pytając o rodzaj wykonywanej pracy czy czas spędzany przed komputerem. Nie zapytałeś, czy ma odpowiednie krzesło, nie podałeś przyczyn rozstrojenia tarczycy. Tak się czasem dzieje, powiedziałeś. Dopiero od fizjoterapeuty dowiedziała się, że tak, że dyskopatia szyjna wpływa na tarczycę. Trochę ćwiczeń, odpowiednie krzesło i dawka leku spadła do najmniejszej. Ale nie dzięki tobie. Jak ona ma ci zaufać znowu?

Zawiodłeś za każdym razem, kiedy do państwowej przychodni wpadłeś spóźniony o pół godziny i zacząłeś pracę od zrobienia sobie kawy. Zawiodłeś, bo z twojego słownika już dawno wypadło słowo „przepraszam” kierowane do pacjenta.

Zawiodłeś nawet, jeśli nic z powyższego nie porusza twojego sumienia, bo to nie są wymyślone przykłady. Zawiodłeś, bo ktoś kiedyś gdzieś właśnie tak postąpił, a ty nie zareagowałeś. Chroniłeś kolegę po fachu, mimo że popełnił błąd a ty wiedziałeś o tym.

Wiem, to nie do końca twoja wina. Pewnie musisz być tak pewny siebie, że aż zarozumiały, bo inaczej nie miałbyś odwagi podejmować trudnych decyzji na granicy życia i śmierci, gdy wpada ekipa z karetki z pacjentem jedną nogą na tamtym świecie.

Pewnie tak cię wychowały trzy semestry farmakologii na studiach i jeden semestr anatomii człowieka zszedł na dalszy plan. A wiesz co? Kiedyś było odwrotnie, trzy semestry anatomii i jeden farmakologii… ale mimo wszystko musisz wiedzieć – niezależnie od tego, co mówią przedstawiciele medyczni na twój rejon – pacjent nie przychodzi do ciebie po leki. Pacjent przychodzi do ciebie po zdrowie. Więc nie bój się dopytać o styl życia czy odżywiania i leczenie zacząć od wprowadzenia zmian w tych obszarach. To naprawdę nie muszą być od razu tabletki. Nikt nie chce być uwiązany tabletkami, funkcjonować jak maszyna w kasynie – włączać się dopiero po wrzuceniu żetonu do odpowiedniego otworu. A tobie bardzo łatwo jest z tym przesadzić. I każdy pacjent ma gdzieś granicę, po której już do apteki nie pójdzie, receptę wyrzuci i zacznie szukać sam. Zwłaszcza, że leki nie obiecują wyleczenia a jedynie utrzymanie jako takiej funkcjonalności pacjenta. Zacznie szukać sam i tak, znajdzie Ziębę czy  innych, którzy dadzą mu to, o czym ty, lekarzu, zapomniałeś – że leczenie to nie tylko tabletki. Leczenie to nasze ciało i psychika, o które musimy zadbać, dostarczyć ruchu, witamin… nie myśl, że ludzie to wiedzą, stosują i przychodzą, bo mimo tego coś im nie działa jak trzeba.  Ludzie tego nie wiedzą, a twoim zadaniem jest im to powiedzieć. Tabletki powinny być dużo, dużo później.

Jeśli chcesz, lekarzu, zrobić coś dla pokonania pseudonauki, to spójrz w lustro. Przypomnij sobie wszystkich pacjentów, jakich dzisiaj przyjąłeś i zastanów się, czy chciałbyś dla siebie takiej pomocy, jaką im dzisiaj zaoferowałeś. Czy  byłoby ok., gdyby ktoś potraktował cię tak, jak ty ich.

Jeśli wszystko jest w porządku – a mimo wszystko wierzę, że tacy lekarze istnieją – to po prostu prześlij ten apel dalej. Nie masz czasu? A byłeś na konferencji i złożyłeś pozew przeciwko Ziębie, na to miałeś czas?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s